Są dni, czy też momenty, które człowiek po jakimś czasie zaczyna opowiadać słowami: "Hej, a pamiętacie dzień, kiedy...?". Sądzę, że jeśli chodzi o mnie, takowy nastąpił dwa dni temu. Ludzie będą o nim mówić dłuuuugo dłuuuugo jak mi się wydaje. Niemniej, złamałem żelazną blokadę NIEzygania (od stycznia 2010) i NIEzgonienia (też od stycznia 2010). Fakt faktem, ostatnimi czasy piję bardzo dużo i jak zauwazyłem, praktycznie codziennie. Tamtego dnia, wypiłem aż za dużo; drugiej połowy tego, co piłem - po prostu nie pamiętam. Z opowieści wiem tyle, że leżałem później na sofie, chciałem się obrócić i... wyjebałem w stolik przed. Spadł z niego kieliszek, rozbił się na ziemi (dobrze, że stół się nie rozwalił -.-) i momentalnie, w jednej sekundzie... zacząłem żygać, pod siebie. Kolega złapał mnie w pół i prowadził jak najszybciej do kibla. Po drodzę, jak się potem znowu okazało, nażygalem mu do butów, oczywiście niespecjalnie. Moim celem była wanna - dużo miejsca, dużo przestrzeni i innych fajnych rzeczy, ułatwiających zwrot tego, co sie jadło wcześniej -.- Kiedy w końcu stwierdziłem, że to już koniec, podniosłem głowę, spojrzałem w lustro - twarz cała we krwi (przynajmniej tak to pamiętam; jak sie później okazało, musiałem się rozciąć po prostu kieliszkiem). Kiedy zostalem wytarty i odprowadzony do łóżka, zasnąłem od razu. Wstałem na oko jakies 12 godzin później, trzeżwy, na meeega wyjebaniu (NIGDY nie mam kaca, także tego słowa nie użyję :D).
Jakie szkody spowodował mój legendarny zgon?
- lewa strona twarzy do tej pory mnie boli; wygląda i 'zachowuje się' na stłuczoną
- jakieś dziwne rozciecia na nosie i poliku
- ożygane buty kumpla
- ożygane własne skarpetki
- ożygana koszulka
- ożygana podłoga, od salonu do łazienki
- kumpel nie poszedl do szkoły przeze mnie, więc... przypał z rodzicielką
- rozbity kieliszek
I w sumie nie wiem... Wiem tyle, jak już dawkować alkohol, żeby JUŻ NIGDY nie zezgonić. Całe Winobranie obyło się bez niego, także chyba nie jest potrzebne. Koniec konców tak... Ten dzień będzie dniem, o którym opowiadanie zacznie się od "Hej, słyszeliście o dniu, w którym Biniol nażygał Fórze do butów i narobił przypału?". Oczywiście przypał to nic. Tutaj chodzi o LEGENDARNOŚĆ. Niby nie ma sie czym chwalić, jednak tak, to jest wyczyn. Be NICE and AWESOME, guys.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz